---
title: Gryzia – Lusi – Gryzelda – miłość na zawsze
description: Historia Gryzi, która przez 13 lat towarzyszyła nam w życiu. Poznaj wspomnienia wspólnych wędrówek i psa, który pozostał także w logo domiprzyroda.pl.
---

# Gryzia – Lusi – Gryzelda – miłość na zawsze

**Szczegóły**
: Autor: [Sebastian](https://domiprzyroda.pl/domiprzyroda)
: Kategoria: [Gryzia](https://domiprzyroda.pl/zwierzece-historie/gryzia)

![Gryzia – Lusi – Gryzelda](https://domiprzyroda.pl/images/moje/Gryzia/Gryzia-26-10-25-0.jpg)

## Gryzia trafia do Rickiego



 



Gryzię poznałem w 2013 roku, kiedy była jeszcze szczeniakiem. Jakiś chłopak trzymał na ulicy szczeniaki i szukał osób, które mogłyby je przygarnąć. Nie miał co z nimi zrobić. Moja partnerka miała już [Rickiego](https://domiprzyroda.pl/zwierzece-historie/ricki/ricki-pies-ktory-zawsze-chcial-isc-dalej), o którym pisałem w osobnym artykule, ale zdecydowała się wziąć ją do siebie.


 

I tak Gryzia trafiła do Rickiego. Byli razem przez około rok...



Gryzia była psem wielu imion. Najczęściej wołaliśmy na nią Gryzelda, Gryzia albo Lusi. Oficjalnie w karcie miała wpisane imię Lusi. Była mieszańcem.



Gryzię wychowywał [Ricki](https://domiprzyroda.pl/zwierzece-historie/ricki). Jak już wspominałem w jego historii, to od niego nauczyła się zamiłowania do kąpieli błotnych. Bardzo polubiła też brodzenie w wodzie. Błoto uwielbiała... Chętnie się w nim taplała, a do wody zapuszczała się najwyżej do brzucha. Pływać nie lubiła. Mogła sobie pobrodzić i się pomoczyć, ale dalej już się nie wybierała. Pod tym względem przypominała Rickiego.



 



## Najważniejsze dla Luci było to by być blisko



Lusi nie była pieskiem, który gryzł ludzi albo niszczył rzeczy. Właściwie imię Gryzia zupełnie do niej nie pasowało. Przez całe życie nikogo nie ugryzła. Miała niezwykle łagodny charakter. Pozwalała sobie zabierać rzeczy z pyska i nawet z tego powodu nie warczała. Na spacerach trzymała się blisko, a kiedy się ją wołało, zawsze wracała. Nigdy nie uciekała. Jeśli ktoś chciałby mieć łagodnego pieska, Gryzia byłaby dla niego ideałem. Przy zastrzykach również pozwalała przy sobie wszystko zrobić. Tak samo było podczas badań u okulisty. Po prostu dawała się badać, jakby była świadoma, że to jej ma pomóc.



W przeciwieństwie do Rickiego, który nie potrafił długo usiedzieć w jednym miejscu, Gryzia mogła spędzić z nami całe godziny na ławce. Równie dobrze mogła siedzieć na łące albo gdziekolwiek indziej. Miejsce nie miało większego znaczenia. Ważne, żeby ktoś był obok i ją przytulał, albo głaskał. To jej wystarczało... Bliskość drugiej osoby była dla niej przyjemniejsza i ważniejsza niż otaczająca przyroda.



Podczas spacerów bardzo często szukała kontaktu wzrokowego. Szła obok, podnosiła głowę i sprawdzała, czy na nią patrzę. Po chwili robiła to znowu. Coś niezwykłego – idzie przy Tobie piesek i co chwilę zerka w górę, szukając Twojego spojrzenia.



Charakter miała wspaniały, choć była jedna rzecz, która potrafiła pokazać jej mniej miłą stronę. Gryzia była bardzo zazdrosna o swoją panią. Jeśli inne zwierzę zabierało jej uwagę, potrafiła być dla niego niemiła. Z pewnością miało to związek z jej ogromną miłością i przywiązaniem. Zdarzało jej się też zabierać jedzenie kotu, mimo że własnego miała pod dostatkiem. Kot nie pozostawał jej dłużny – w zamian wyjadał z jej miski.



Ach, była jeszcze jedna wada... Strasznie brudziła przy jedzeniu. Roznosiła je po domu i zostawiała porozrzucane. Och, pod tym względem potrafiła dać o sobie znać.



 



## Nasze wspólne wędrówki



Gryzia uwielbiała spacery i miała ich w swoim życiu naprawdę dużo. Część tras liczyła po 5, 10 albo 15 kilometrów. Na dłuższych wyprawach pokonywała 20, a nawet 25 kilometrów. Najwięcej jednego dnia przeszła dokładnie 32,72 kilometra. Biegała ze mną również półmaratony, oczywiście z przerwami. Nie był to ciągły bieg – przecież nie była psem wyścigowym.



Kiedy patrzę na teren, który poznała podczas pieszych wędrówek, wychodzi około 42 kilometrów w linii prostej. Mniej więcej tyle, ile wynosi dystans maratonu... Do wielu miejsc szło się z buta z domu, a do innych podjeżdżało autem. W ten oto sposób, powstała sieć spacerów, która rozciągała się na tak długi dystans. Mowa oczywiście głównie o lasach i polach.



W przeciwieństwie do [Dafiego](https://domiprzyroda.pl/zwierzece-historie/dafi/dafi-pierwszy-piesek-w-domu) i [Argo](https://domiprzyroda.pl/zwierzece-historie/argo/argo-terier-walijski-ktory-byl-z-nami-okolo-16-lat), a także [Rickiego](https://domiprzyroda.pl/zwierzece-historie/ricki/ricki-pies-ktory-zawsze-chcial-isc-dalej), Gryzia odwiedziła z nami sporo miast. Poznała też wiele wsi i terenów poza nimi. Pływała z nami łódką. Była również wyprawa rowerem wodnym, a na lądzie podróż pociągiem. Jeździła też z nami rowerem typu gokart. Była cudownym towarzyszem życia.



Na początku spaceru zwykle wysuwała się do przodu, żeby coś powąchać i się rozejrzeć. Po pewnym czasie wracała jednak bliżej nogi. Raz szła z jednej strony, raz z drugiej. Czasami trzeba ją było wręcz zachęcać, żeby pobiegła przed siebie i trochę skorzystała ze spaceru jak pies.



Była stworzona dla kogoś, kto marzył o piesku trzymającym się blisko swojej pani. Pod tym względem – ideał.



Na polach miała jednak inną rozrywkę. Uwielbiała ganiać sarny i zające... Oczywiście nigdy żadnego nie dogoniła. Bardzo lubiła również patrzeć na konie, choć najlepiej z pewnej odległości. Kiedy koń znalazł się tuż obok, traciła już pewność siebie. W końcu stało przy niej ogromne zwierzę. Podobnie zareagowała podczas jednego ze spacerów, kiedy po drugiej stronie ogrodzenia zobaczyła dziki.



Po około siedmiu latach od pojawienia się Gryzi zobaczyliśmy w parku samca o identycznym umaszczeniu i tej samej wielkości. Całkiem możliwe, że był jej bratem. Tego jednak nie wiem.



 



## Pojawienie się Cleopatry i ostatnie miesiące Gryzi



Na początku czerwca 2026 roku do domu trafiła Cleopatra, jeszcze szczeniak. O niej opowiem w osobnym dziale.



Kiedy tylko usłyszałem o jej pojawieniu się, od razu przypomniała mi się historia Rickiego. Gdy dołączyła do niego Gryzia, żył jeszcze tylko około roku. Wtedy miałem jakieś dziwne uczucie, że Gryzia również długo już nie pożyje... bo historia lubi się powtarzać. Inna sprawa, że wtedy już mocno chorowała, więc bez względu na to i tak by umarła i w rzeczywistości, pojawianie się Cleopatry nic tu nie zmieniło. Było widać, jak Lusi zmienia się w oczach.



Pod koniec życia u Gryzi wykryto niewydolność nerek. Pojawił się też niedowład tylnych łapek. Dostała zastrzyki oraz leki i niedowład ustąpił, ale po około dwóch–trzech tygodniach wrócił. Kolejna seria leczenia znów pomogła po, którym normalnie się poruszała. Niestety nie trwało to długo. Po około dwóch miesiącach problemy pojawiły się ponownie. Z czasem poruszała się z coraz większym trudem, a do tego bardzo szybko chudła. W pewnym momencie jej waga spadła z 16 do 10 kilogramów.



Skóra i kości. Utrata sześciu kilogramów przy takiej wielkości psa była bardzo widoczna. Przez ostatnie dwa miesiące życia korzystała z wózka dla piesków, który podpierał jej tylne łapki. Miała różne dni. Czasem potrafiła poruszać się bez niego, innym razem potrzebowała pomocy.



Strasznie smutno było patrzeć, jak z każdym dniem wygląda coraz gorzej. Zabierało się ją do weterynarza ze świadomością, że jest ciężko chora. Codziennie dostawała zastrzyki i leki, a one prawie już nie pomagały...



W ostatnim miesiącu jej życia wydarzyła się też ta jedyna sytuacja, kiedy złapała mnie zębami. Miała mieć pobraną krew. Prawdopodobnie została źle ułożona i coś musiało ją strasznie zaboleć, bo zaczęła głośno wyć. Nigdy w życiu nie słyszałem by tak piszczała, a była psem bardzo wytrzymałym. Nigdy nie piszczała też na zastrzyki. Tego dnia jednak mocno zacisnęła zęby na moim palcu. Zresztą trudno mi to nazwać ugryzieniem. To była reakcja na ogromny ból, tak jak ludzie zaciskają zęby gdy coś ich boli. Wiadomo, jak dużą siłę psy mają w szczękach. Mam świadomość, że gdyby chciała, mogłaby z bólu nawet odgryźć mi palec. Mimo bólu nie zrobiła tego.



 



## Ostatni wspólny spacer



Pamiętam spacer dzień przed jej śmiercią. Szła wtedy bez wózka, bo czasami jeszcze potrafiła tak chodzić. To był jeden z tych lepszych dni, chociaż z wyglądu była już taka... umierająca. Poruszała się swoim nieco chwiejnym krokiem i co jakiś czas spoglądała w górę. Jak zawsze sprawdzała, czy na nią patrzę.



Spacer był krótki. Dotarliśmy tylko na pobliską skarpę, z której można było popatrzeć na okolicę z wysokości około dziesięciu metrów. Siedzieliśmy tam razem i oglądaliśmy krajobraz.



Już od wielu dni było widać, że fizycznie opuszcza ten świat. Wracając w połowie drogi niosłem ją na rękach, żeby nie musiała dalej iść. Wieczorem, już po spacerze, pomyślałem, że chyba umrze za kilka dni...



Umarła następnego dnia.



 



## 1 września 2026 roku



Pierwszego września roku Gryzia dostała paraliżu. Całe jej ciało zesztywniało i nie mogła się ruszać. Nawet okiem nie potrafiła już normalnie poruszać – mogła kierować je tylko od połowy w górę. Została zwieziona do weteryniarza.



Lusi została uśpiona 1 września 2026 roku około godziny 11. Miała 13 lat i 4 miesiące.



Gryziątko zostało także na stronie, którą właśnie czytasz. Domenę domiprzyroda.pl zarejestrowałem cztery dni po jej śmierci – 5 września 2026 roku o godzinie 17:17. Logo strony jest wzorowane na wyglądzie Gryzi. Miała bardzo charakterystyczne uszy: prawe było oklapnięte, a lewe wiecznie stało. Właśnie tak zostało to przedstawione w logo...



Gryziątko na zawsze pozostanie w mojej pamięci i sercu.



Na początek zamieszczam pierwsze zdjęcia Lusi, jakie mam. Powstały podczas spaceru z Rickim w parku. Zdjęć Gryzi będzie tutaj sporo, bo mam je od czasu, gdy była szczeniakiem, aż do jej śmierci.



 



![Gryzia w parku](https://domiprzyroda.pl/images/moje/Gryzia/Gryzia-26-10-25-2.jpg)
*Pierwsze zdjęcie Gryzi. Po lewej ogon Rickiego. 22 cze 2013 sob., 19:32.*



![Gryzia w parku](https://domiprzyroda.pl/images/moje/Gryzia/Gryzia-26-10-25-3.jpg)
*Gryzia w parku. 22 cze 2013, sob., 19:32.*



![Gryzia w parku z Rickim](https://domiprzyroda.pl/images/moje/Gryzia/Gryzia-26-10-25-4.jpg)
*Gryzia w parku z Rickim, który szczeka bo stoimy w miejscu. 22 cze 2013, sob., 19:34.*



![Gryzia w parku](https://domiprzyroda.pl/images/moje/Gryzia/Gryzia-26-10-25-5.jpg)
*Gryzia w parku. 22 cze 2013, sob., 19:35.*



![Gryzia w parku](https://domiprzyroda.pl/images/moje/Gryzia/Gryzia-26-10-25-6.jpg)
*Gryzia w parku. 22 cze 2013, sob., 19:35.*



![Gryzia w parku z Rickim](https://domiprzyroda.pl/images/moje/Gryzia/Gryzia-26-10-25-7.jpg)
*Gryzia z Rickim na trawie. 22 cze 2013, sob., 19:37.*



![Gryzia w parku z Rickim](https://domiprzyroda.pl/images/moje/Gryzia/Gryzia-26-10-25-8.jpg)
*Gryzia z Rickim na trawie. 22 cze 2013, sob., 19:39.*




 



![](https://domiprzyroda.pl/images/moje/Gryzia/Gryzia.png)



 



 



 



 

: Utworzono: 25 październik 2026
