Początek wspólnej historii Cleo i Lucka
Cleopatra i Lucjan to dwa psy, których życie będę tutaj opisywać niemal od szczeniaka. O Cleo będzie trochę więcej, bo pojawiła się wcześniej, jeszcze za życia Gryzi. Lucjan dołączył później i szybko okazało się, że choć uwielbiają wspólną zabawę, każde z nich ma zupełnie inny charakter. Na początek kilka słów o tym, jak trafili do domu i co już zdążyłem u nich zaobserwować.
Najpierw Cleopatra, później Lucjan
Cleopatra pojawiła się na początku czerwca, gdy żyła jeszcze Gryzia, nazywana też Lusi. Towarzyszyła jej przez trzy ostatnie miesiące życia. Lusi trochę ją pilnowała – przynajmniej tak to wyglądało z mojej perspektywy. Dopiero po jej śmierci Cleo zaczęła wyraźniej pokazywać swój charakterek.
Lucjan zawitał w połowie września, już po odejściu Gryzi. Oczywiście... to nie był mój pomysł. Kiedy zobaczyłem go po raz pierwszy, od razu pomyślałem, że to taka „podróba Gryzi”. Mniej więcej ta sama wielkość i nieco podobne ubarwienie, tyle że ... to zupełnie inny pies.
Cleopatra to spryciula i prawdziwy szybkościowiec. Jest chuda, jak przystało na taką biegaczkę, a po spuszczeniu ze smyczy potrafi pędzić jak szalona. Ma też fajne, grube i długie uszy. Na szczęście nie aż tak długie jak u typowego cocker spaniela. Patrząc na nią, widać, że ma jakieś pokrewieństwo ze spanielami.
Co ciekawe przy całej swojej energii Cleo bywa strachliwa. Obszczekuje inne psy nawet wtedy, gdy widzi je przez szybę samochodu. U weterynarza również szczeka na wszystkich psich sąsiadów, a przy tym macha ogonem. Cleo potrafi też walczyć o to, co trzyma w pysku. Gdy próbuję jej coś odebrać, bywa skłonna nawet do ugryzienia. Pod tym względem Lucjan jest jej przeciwieństwem.
Lucjan jest zdecydowanie wolniejszy, za to odważniejszy. Gdy pojawia się coś dziwnego, czego oboje jeszcze nie znają, to właśnie on śmielej podchodzi sprawdzić, co to takiego. Jednocześnie jest trochę ciapowaty... przynajmniej teraz, kiedy jest szczeniakiem. Może z czasem z tego wyrośnie.
Pościgi, taranowanie i ucieczki z kijem
Oboje uwielbiają się ganiać, ale przewaga prędkości zdecydowanie należy do Cleopatry. Kiedy ona biegnie wielkim okręgiem, Lucjan próbuje skrócić sobie trasę mniejszym łukiem. I co? Nawet wtedy nie daje rady jej dogonić. Widać, że bieganie jest żywiołem Cleo. Kiedy Lucjan był mniejszy, potrafiła rozpędzić się i go staranować, aż się przewracał. Zdarza jej się także nad nim przeskakiwać. On podąża za nią, ale dorównanie jej tempu jest poza jego zasięgiem.
Lucjan znalazł jednak własny sposób na zabawę. Najbardziej lubi wziąć kij do pyska i zacząć uciekać przed Cleo. Najpierw sprawdza, gdzie ona jest. Dopiero gdy go zauważy, rusza ze swoją zdobyczą, jakby właśnie na jej uwagę czekał. Na prostej nie ma szans, więc często wybiera zarośla, w których szybkość Cleopatry nie daje jej już aż tak wielkiej przewagi podczas pościgu. A jeśli zarośli nie ma? Kombinuje inaczej... Kiedy Cleo dogania go z prawej strony, on skręca w lewo. A gdy ona jest lewej? On skręca w prawo. Obserwując takie uniki, widzę, że ten mały ciapek potrafi całkiem nieźle pomyśleć.
Zanim dowiedziałem się, że z długim bieganiem u szczeniaka trzeba uważać, zabrałem Cleopatrę na półmaraton. Innego dnia pokonaliśmy 16 kilometrów. Tempo było niewielkie, a po drodze robiliśmy przerwy na głaskanie i przytulanie. Nie wyglądała na szczególnie zmęczoną. Później dowiedziałem się więcej o ograniczeniach związanych z bieganiem młodych psów i zmieniłem nasze wyjścia. Skróciłem dystanse do około 5–6 kilometrów, przeplatając krótkie przebieżki chodzeniem. Zostały też postoje na głaskanie.
Mam wrażenie, że Cleopatra zdążyła nauczyć się od Gryzi wybrzydzania przy jedzeniu. Do tego przejęła zwyczaj brudzenia dookoła miski... Pod tym względem zostawiła sobie po starszej towarzyszce pewne przyzwyczajenia. Lucjan zjada niemal wszystko. Kiedy skończy swoją porcję, idzie jeszcze do miski Cleo i wyjada jej jedzenie. Przy takim apetycie jej wybredność staje się dla niego dodatkową okazją do posiłku.
Podczas zabawy oboje lubią kopać. Lucjan dokłada do tego własny pomysł: wyrywa rośliny pyskiem. Jak widać, także poza bieganiem znajduje sobie zajęcie.
Pierwsze zdjęcia i dalszy ciąg ich historii
Na początek zamieszczam pierwsze zdjęcia Cleopatry, których nie robiłem osobiście. Fotografię Lucjana wykonałem już sam, choć nie jest to jego pierwsze zdjęcie. Wybrałem je dlatego, że widać na nim oba psiaki jednocześnie.
Kolejne fotografie powinny być już lepszej jakości. Ta opowieść dopiero się zaczyna... Cleo będzie obecna w tej historii nieco dłużej, bo wcześniej pojawiła się w domu.

Dodaj komentarz